Istotne i wcale nie tak banalne, jak się wydaje.
Od lat obserwuję osoby rozpoczynające swoją wokalną podróż i ich ‘punkt wyjścia’.
Z czym przychodzą, jakie historie ze sobą niosą i często jak wiele strachu im towarzyszy.
Dziesiątki godzin rozmów.
Traumy z lekcji czy z powodu nieprzychylnych opinii, blokady w ciele i umyśle, przekonania, że śpiew jest zarezerwowany dla tych wyjątkowych. Wyobrażenie, że to trzeba potrafić JAKOŚ IDEALNIE.
A co by było, gdybyśmy śpiewali zawsze nie dlatego, że potrafimy trafić ‚czysto’ w każdy dźwięk i rzucić wszystkich na kolana wirtuozerią czy pięcioma oktawami, a dlatego, że sprawia nam to radość, uwalnia ekspresję, emocje czy jest przyjemnością? Po prostu to lubimy?
Niby banalne, a jednak wciąż nieoczywiste.
Śpiewanie nie jest zarezerwowane dla osób z certyfikatem jakości i zdolności.
To przestrzeń, w której można eksplorować poczucie wolności.
Jedna z nieskończenie wielu.
I tego Wam życzę dziś i zawsze 🙂